Uczciwe państwo

Uczciwe państwo poznaje się po tym, komu służą jego zasoby i jego regulacje. Dziś zbyt często służą układom. Lokalne spółki bywają miejscem posad z partyjnego rozdania, publiczne dotacje płyną do wielkiego biznesu bez żadnych warunków społecznych, a całe rynki — franczyza i praca za pośrednictwem platform — zostawiono bez własnych reguł, wygodnie dla najsilniejszych graczy. Odpowiedź Razem sprowadza się do jednej zasady: publiczny majątek i publiczny pieniądz mają wracać do wspólnoty, a władza — samorządowa, państwowa i korporacyjna — ma być rozliczalna. Ten hub zbiera cztery odsłony tej samej sprawy, każdą z liczbami i źródłami, i pokazuje, że łączy je wspólna logika, a nie przypadek.

Komu służą spółki komunalne — mieszkańcom czy politycznemu rozdaniu?

Wodociągi, komunikacja miejska, ciepłownie, zarządy dróg dostarczają usługi, za które płaci każdy mieszkaniec. O tym, jak są prowadzone, powinny rozstrzygać branżowe kompetencje zarządzających. W praktyce rozstrzyga partyjny klucz obsady. Na koniec 2023 r. działało w Polsce 3212 spółek z udziałem jednostek samorządu terytorialnego, z czego około 2,5 tys. należało do samorządów w całości (NIK za danymi GUS). Niemal każda z nich musi mieć radę nadzorczą — w spółce z udziałem samorządu wymaga jej art. 10a ustawy o gospodarce komunalnej, a członków powołuje w praktyce wójt, burmistrz albo prezydent miasta.

Fotel w takiej radzie bywa nagrodą dla ludzi z politycznego rozdania: kilka posiedzeń w roku i wynagrodzenie liczone od zwaloryzowanej na 2026 r. podstawy 4535,89 zł, przemnożonej według ustawy kominowej z 2016 r. przez mnożnik od 0,5 do 2,75. Realny nadzór nad zarządem bywa przy tym iluzoryczny. NIK w raporcie o spółkach komunalnych z Pomorza oceniła nadzór właścicielski jako przeważnie pasywny, a na Dolnym Śląsku przy 2,7 mld zł wsparcia dla spółek wykryła nieprawidłowości finansowe na 124 mln zł. Diety płyną, a tam, gdzie nadzór byłby naprawdę potrzebny — przy taryfach, inwestycjach, wynagrodzeniach zarządów — jego po prostu brakuje. Pełen rachunek tej fikcji rozkładamy w tekście o synekurach w radach nadzorczych.

Da się nadzorować spółkę bez rady obsadzanej z klucza?

Da się, i program Razem nazywa to rozwiązanie wprost: rady nadzorcze w spółkach samorządowych mają zniknąć, a ich funkcję ma przejąć sprofesjonalizowany nadzór właścicielski. Kontrola przenosi się z ciała obsadzanego politycznie na wyspecjalizowaną komórkę właściciela — gminy albo państwa — która pracuje według jawnych kryteriów: wyniki spółki, jakość usługi, cena dla mieszkańca, plan inwestycji. Zamiast gremium zbierającego się od czasu do czasu właściciel dostaje ciągły, mierzalny nadzór prowadzony przez ludzi dobranych ze względu na kompetencje branżowe, których polityczna lojalność zastąpić nie potrafi. Ten sam model odcina strumień posad i podnosi realną jakość kontroli, bo rozliczanie zarządu z wyników wymaga wiedzy, jakiej nominat z rozdania zwykle nie ma. Pozytywną alternatywę rozwijamy w tekście o profesjonalnym nadzorze właścicielskim.

Sama likwidacja rad nie wystarczy, jeśli posady wrócą bocznymi drzwiami, dlatego program domyka system z obu stron: zakazem zasiadania w organach spółek Skarbu Państwa przez dwa lata po zakończeniu mandatu oraz zakazem łączenia funkcji samorządowca z posadą w spółce, w zamian za instytucję zawodowego radnego, który utrzymuje się z mandatu i patrzy władzy wykonawczej na ręce. To już materia klasy politycznej, której głównym domem jest osobne zaplecze — pełny obraz obsadzania spółek i kosztu synekur pokazuje Razem dla uczciwej polityki.

Za co płacimy, gdy państwo dotuje wielki biznes bez warunków?

Państwo hojnie wspiera duże firmy — ulgami w Polskiej Strefie Inwestycji, dotacjami, grantami — i robi to najczęściej bez pytania, jak wspierana firma traktuje swoich pracowników.

Roczną wartość udzielanej pomocy publicznej podajemy poglądowo — dokładne kwoty publikuje UOKiK w corocznym „Raporcie o pomocy publicznej w Polsce"; sięga ona w skali kraju miliardów złotych rocznie.
W efekcie publiczne pieniądze trafiają czasem do przedsiębiorstw, które na śmieciówkach i łamaniu prawa pracy budują przewagę nad uczciwą konkurencją, a państwo i tak dopłaca. Razem odwraca ten porządek: publiczne wsparcie ma zależeć od przestrzegania praw pracowniczych.

Warunkowość działa w dwóch krokach. Pierwszy to twardy warunek społeczny — publiczna złotówka tylko dla pracodawcy, który przestrzega praw pracowniczych i zapewnia dobre warunki zatrudnienia. Firma może dziś korzystać z ulgi i jednocześnie zatrudniać na najgorszych umowach, blokować związki zawodowe albo wypychać ludzi na fikcyjne samozatrudnienie, a wsparcie i tak spływa. Warunek społeczny odcina tę możliwość i przestawia zachętę: opłaca się wtedy godne zatrudnienie, a nie oszczędzanie na pracownikach kosztem wspólnej kasy. Drugi krok zmienia samą formę wsparcia: zamiast bezzwrotnych dotacji dla wielkiego biznesu program proponuje państwowe i samorządowe fundusze zalążkowe, które inwestują w przedsięwzięcia w zamian za udział w przyszłych zyskach. Publiczny pieniądz zostaje wtedy zwrotny i wraca do wspólnego budżetu, zamiast bezpowrotnie zasilać prywatną marżę. Mechanizm i jego zakotwiczenie w programie rozkładamy w tekście o warunkowości pomocy publicznej.

Czy franczyza może działać uczciwie bez własnej ustawy?

Franczyza w Polsce urosła do rozmiarów, których prawo w ogóle nie zauważa. Według danych Polskiej Organizacji Franczyzodawców działa na rynku około 1300 sieci i 83 tysiące franczyzobiorców, a w placówkach franczyzowych pracuje ponad 480 tysięcy osób. Mimo tej skali franczyza wciąż nie ma osobnej ustawy, a luka utrzymuje się nieprzypadkowo, bo brak reguł jest wygodny przede wszystkim dla wielkich sieci, które w prawnej próżni same dyktują warunki umów. Umowa franczyzowa jest formalnie kontraktem dwóch przedsiębiorców, ale realna siła leży po jednej stronie: sieć narzuca ceny, asortyment, godziny otwarcia i kary umowne, a franczyzobiorca — najczęściej właściciel jednego sklepu — ma to przyjąć albo odejść, zwykle po tym, jak zainwestował już oszczędności.

Sprawą zajęła się w 2025 r. sejmowa podkomisja stała do spraw rynku pracy, na której poseł Razem Maciej Konieczny wspólnie ze Stowarzyszeniem Ajentów i Franczyzobiorców oraz NSZZ „Solidarność" domagał się mocnej, ustawowej regulacji franczyzy.

To stanowisko posła i klubu Razem z żywego biura prasowego partii, nie punkt deklaracji programowej. Postulatem jest mocna, ustawowa regulacja franczyzy, a nie jej zakaz.
Postulat celuje w ustawę chroniącą słabszą stronę umowy oraz w zamknięcie luk podatkowych, na których traci wspólny budżet. Argumenty strony społecznej i cały spór o twardą franczyzę rozwijamy w tekście o ustawie o franczyzie.

Kto rządzi pracą, gdy zwierzchnikiem zostaje algorytm?

W pracy kuriera, kierowcy aplikacji czy pracownika magazynu rolę zwierzchnika przejął system informatyczny: algorytm rozdziela zlecenia, wylicza stawkę, mierzy tempo i decyduje o dezaktywacji konta, a zasady jego działania pozostają tajemnicą firmy. Pracownik nie wie, według jakiego kryterium spadła jego stawka ani dlaczego dostał gorsze zlecenia, i często nie ma się do kogo odwołać. To realna władza nad warunkami pracy, sprawowana poza kontrolą osoby, której dotyczy. Stanowisko Razem w tej sprawie jest starsze niż obecna fala aplikacji — partia postulowała jawność algorytmów wobec osób pracujących i obowiązek uzgadniania ich ze stroną pracowniczą już w stanowisku z 2021 r. o wpływie zarządzania algorytmicznego na środowisko pracy.

Ten sam kierunek obrała Unia: dyrektywa (UE) 2024/2831 o pracy za pośrednictwem platform internetowych nakazuje przejrzystość systemów algorytmicznych i nadzór człowieka nad kluczowymi decyzjami, a państwa mają ją wdrożyć do 2 grudnia 2026 r. Termin jest bliski i to od jakości krajowej ustawy zależy, czy jawność algorytmu stanie się realnym prawem, czy formalnością do odhaczenia. Program Razem idzie w tę stronę dwoma postulatami: obowiązkiem konsultowania z pracownikami algorytmów regulujących i nadzorujących ich pracę oraz objęciem pracy platformowej ochroną należną zatrudnionym, zamiast fikcji „współpracy" niezależnych przedsiębiorców. Żaden z tych postulatów nie zakazuje automatyzacji — wymaga jedynie, żeby o warunkach pracy nie rozstrzygała nieprzejrzysta czarna skrzynka bez odwołania. Jak wygląda władza algorytmu od strony codziennej pracy, rozkładamy w tekście o cyfrowym tayloryzmie.

Co proponuje Razem

Cztery fronty tego hubu łączy jedna zasada: władza publiczna i korporacyjna ma być rozliczalna, a publiczny majątek i publiczny pieniądz mają wracać do wspólnoty. W skrócie oznacza to:

  • Nadzór właścicielski zamiast rad nadzorczych w spółkach samorządowych — likwidacja rad i sprofesjonalizowany nadzór po stronie właściciela, oparty na kompetencjach i jawnych kryteriach.
  • Koniec synekur — zakaz zasiadania w organach spółek Skarbu Państwa przez dwa lata po zakończeniu mandatu, zakaz łączenia funkcji samorządowca z posadą w spółce i instytucja zawodowego radnego.
  • Warunkowość pomocy publicznej — publiczne wsparcie tylko dla pracodawcy przestrzegającego praw pracowniczych, a bezzwrotne dotacje dla wielkiego biznesu zastąpione funduszami zalążkowymi inwestującymi w zamian za udział w zyskach.
  • Regulacja franczyzy — mocna, ustawowa ochrona słabszej strony umowy i zamknięcie luk podatkowych (stanowisko posła i klubu Razem, nie punkt deklaracji programowej).
  • Jawność algorytmów zarządzających pracą — obowiązek konsultowania ich z pracownikami i związkami oraz objęcie pracy platformowej ochroną należną zatrudnionym.

Uczciwe państwo zaczyna się tam, gdzie publiczny majątek przestaje być łupem, a regulacje przestają być pisane przez najsilniejszych. Jak ta sama patologia obsadzania spółek wygląda od strony klasy politycznej, pokazuje siostrzane zaplecze Razem dla uczciwej polityki.

Źródła i dalsza lektura

Najczęstsze pytania

Czy Razem chce zlikwidować rady nadzorcze w spółkach komunalnych?

Tak — rady nadzorcze obsadzane z politycznego klucza w spółkach samorządowych mają zniknąć, a ich funkcję ma przejąć sprofesjonalizowany nadzór właścicielski, oparty na kompetencjach branżowych i jawnych kryteriach (wyniki spółki, jakość usługi, cena, plan inwestycji).

Na jakich warunkach państwo miałoby wspierać wielki biznes?

Publiczne wsparcie ma być uwarunkowane przestrzeganiem praw pracowniczych, a bezzwrotne dotacje dla wielkiego biznesu mają zastąpić państwowe i samorządowe fundusze zalążkowe, które inwestują w zamian za udział w przyszłych zyskach.

Co Razem proponuje w sprawie franczyzy w Polsce?

Poseł Razem Maciej Konieczny domaga się mocnej, ustawowej regulacji franczyzy chroniącej słabszą stronę umowy (franczyzobiorcę) oraz zamknięcia luk podatkowych; to stanowisko klubu poselskiego, a nie zapis deklaracji programowej (media.partiarazem.pl).

Czy algorytmy zarządzające pracą kurierów i kierowców aplikacji mają być jawne?

Razem postuluje jawność algorytmów wobec osób pracujących, uzgadnianie ich ze stroną pracowniczą i objęcie pracy platformowej ochroną należną zatrudnionym (stanowisko Rady Krajowej z 2021 r.); deklaracja programowa 2025 dokłada obowiązek konsultowania z pracownikami algorytmów regulujących i nadzorujących ich pracę (rozdz. „Państwo po stronie pracujących”).

Publiczna złotówka tylko dla uczciwego pracodawcy

Państwo rozdaje wielkiemu biznesowi dotacje i ulgi bez żadnych warunków — także firmom łamiącym prawa pracownicze. Razem chce, by publiczne wsparcie zależało od przestrzegania praw pracowniczych, a dotacje zastąpić funduszami inwestującymi w zamian za udział w zyskach.

Uczciwe państwo