Praca i płace

Program gospodarczy Razem zaczyna się od strony pracujących: od tego, ile realnie zostaje w portfelu i na jakich warunkach się pracuje. Rozdział „Państwo po stronie pracujących" w deklaracji programowej stawia cztery kotwice — płacę minimalną docelowo na poziomie ⅔ przeciętnego wynagrodzenia (dziś to około 5936 zł wobec 4806 zł ustawowego minimum), obowiązkową jawność wynagrodzeń, likwidację umów śmieciowych i fikcyjnego samozatrudnienia egzekwowaną przez wzmocnioną Państwową Inspekcję Pracy oraz silniejsze związki zawodowe. Punkt wyjścia jest prosty: popyt wewnętrzny, od którego zależy koniunktura, tworzą pensje, nie dywidendy — więc godna praca jest warunkiem wzrostu, a nie jego kosztem.

Dlaczego płace to sprawa gospodarcza, a nie tylko socjalna?

Wynagrodzenie jest dwiema rzeczami naraz: kosztem dla pojedynczego pracodawcy i popytem dla całej gospodarki. Złotówka trafiająca do osoby o niższych dochodach wraca do obiegu niemal w całości — na czynsz, jedzenie, usługi — bo krańcowa skłonność do konsumpcji jest tam najwyższa. Podniesienie najniższych płac przekłada się więc na popyt szybciej niż ulgi podatkowe dla najlepiej zarabiających, których nadwyżka osiada w oszczędnościach i aktywach. Cały ten mechanizm — dlaczego wyższe płace napędzają koniunkturę zamiast ją dławić — rozkładamy w tekście Dlaczego wyższe płace napędzają gospodarkę.

Stąd bierze się logika całego działu. Gospodarka konkurująca najniższą stawką skazuje się na niskie płace i słaby popyt; gospodarka konkurująca jakością potrzebuje stabilnego zatrudnienia, przewidywalnego dochodu i pracownika, który ma siłę przetargową. Razem opisuje ten wybór wprost — celem jest „gospodarka, która konkuruje jakością, a nie niskimi płacami".

Ile powinna wynosić płaca minimalna?

Od 1 stycznia 2026 roku minimalne wynagrodzenie to 4806 zł brutto, a przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej za 2025 rok Główny Urząd Statystyczny podał na 8903,56 zł brutto. Relacja tych dwóch liczb to około 54% przeciętnej. Cel programowy Razem — dwie trzecie przeciętnej — oznaczałby przy tej podstawie mniej więcej 5936 zł brutto, czyli o około 1130 zł miesięcznie więcej niż dziś. Deklaracja mówi o poziomie „docelowym", do którego stawka ma stopniowo dochodzić, a nie o skokowej podwyżce.

Sens liczenia minimum jako odsetka przeciętnej jest praktyczny: gdy stawkę ustala się w dorocznych negocjacjach zaczepionych o inflację, w latach szybkiego wzrostu płac minimalna zostaje w tyle, a najniżej zarabiający nie mają udziału w koniunkturze, którą współtworzą. Unia idzie w tę samą stronę — dyrektywa 2022/2041 o adekwatnych płacach minimalnych każe oceniać stawkę wobec wartości odniesienia (zwykle 60% mediany albo 50% przeciętnej). Cel Razem jest ambitniejszy od tego progu i taki ma być. Całość rachunku rozwijamy w artykule Ile naprawdę powinna wynosić płaca minimalna.

Po co jawność wynagrodzeń, skoro pensja to prywatna sprawa?

Kiedy nie wiadomo, ile zarabiają inni na tym samym stanowisku, słabszą stronę w negocjacji zajmuje zawsze ten, kto zna tylko jedną liczbę — własną. Jawność wynagrodzeń wyrównuje tę asymetrię informacji. Program Razem zapisuje ją jako prawo do informacji o poziomie płac w branży i w miejscu pracy oraz obowiązek podawania średniego wynagrodzenia na danym stanowisku już w ogłoszeniu o pracę.

Ten sam kierunek narzuca prawo unijne. Dyrektywa 2023/970 o przejrzystości wynagrodzeń dała państwom czas na transpozycję do 7 czerwca 2026 — termin już minął, a pełnej polskiej ustawy wciąż nie ma. Dyrektywa nakazuje podać kandydatowi widełki płacy i zakazuje pytania o dotychczasowe zarobki; program Razem idzie po stronie pracownika o krok dalej, żądając średniej stawki na stanowisku, nie samego przedziału. W nieprzejrzystych wynagrodzeniach chowa się też luka płacowa między kobietami a mężczyznami: na papierze nieskorygowana różnica w Polsce należy do najniższych w UE — 4,0% wobec 11,1% średniej unijnej — ale przy porównaniu tej samej pracy rośnie. Szczegóły w tekście Jawność wynagrodzeń — Polska spóźniona z prawem UE.

Skąd bierze się plaga śmieciówek?

Firma zatrudniająca na etat przegrywa cenowo z konkurentem, który tych samych ludzi wypycha na zlecenie albo fikcyjne B2B — bo śmieciówka bywa po prostu tańsza. Na tle Europy Polska wyróżnia się skalą: w 2024 roku na własny rachunek pracowało 17,8% osób w wieku 15–64 lata wobec 7,4% w Niemczech. Trudno przypisać tę różnicę dwukrotnie większej przedsiębiorczości; łatwiej — systemowi, który dwukrotnie mocniej karze etat.

Źródłem jest regresywna składka zdrowotna. Pracownik na etacie oddaje 9% podstawy, przedsiębiorca na podatku liniowym — 4,9%, na ryczałcie efektywnie około 1,7% przy wysokich przychodach, a dochód z kapitału — 0% (stawki podstawowe: biznes.gov.pl; efektywne 1,7% dla ryczałtu i 0% dla dochodu z kapitału to wartości poglądowe). Skalę tego wypychania zmierzyli ekonomiści Ministerstwa Finansów: każdy punkt procentowy różnicy stawek między etatem a działalnością zwiększa udział solo-samozatrudnionych o około 1,4% w ciągu pięciu lat, najsilniej w dobrze płatnych branżach. Póki oskładkowanie premiuje ucieczkę od etatu, apele o przyzwoitość nie zlikwidują śmieciówek — trzeba zmienić rachunek. Dlatego Razem chce dać Państwowej Inspekcji Pracy prawo przekształcenia fikcyjnej umowy w etat wszędzie tam, gdzie realnie istnieje stosunek pracy. Mechanizm i narzędzie opisujemy w artykule Śmieciówki i fikcyjne B2B: dlaczego PIP musi móc zamienić umowę na etat.

Ile godzin powinniśmy pracować?

Polska ma jeden z najdłuższych tygodni pracy w UE — według Eurostatu trzecie miejsce we Wspólnocie, 38,9 godziny tygodniowo (dane za 2024 r.) — a produktywność liczona na przepracowaną godzinę wciąż odstaje od zachodniej części kontynentu. O wyniku decyduje więc organizacja tych godzin, nie sam czas przy biurku. Razem proponuje 32-godzinny tydzień pracy przy zachowaniu tej samej pensji, 35 dni urlopu niezależnie od stażu, prawo do odłączenia się po godzinach, wolną niedzielę co najmniej raz na dwa tygodnie i 250% stawki za pracę w niedzielę — obok utrzymanego zakazu handlu w niedziele. Stan obecny, 40-godzinny tydzień i 20 lub 26 dni urlopu, wynika z Kodeksu pracy. Reformę rozkładamy w tekście 32-godzinny tydzień pracy — krócej za tę samą pensję.

Co daje pracującym publiczny program inwestycyjny?

Stabilne miejsca pracy nie biorą się z samego prawa pracy — potrzebują popytu na pracę. Największym motorem inwestycji publicznych i nowego zatrudnienia w programie jest energetyka: wymiana starzejących się bloków to kilkaset miliardów złotych zamówień dla krajowych hut, cementowni, fabryk kabli i firm budowlanych, a docelowo tańszy prąd, od którego zależy konkurencyjność przemysłu. Ten wątek — praca jako produkt polityki przemysłowej, nie tylko regulacji — rozwijamy w artykule Bez taniej energii nie ma przemysłu. Do tego dochodzą regionalne programy gwarancji zatrudnienia, w których samorządy tworzą użyteczne społecznie miejsca pracy finansowane z budżetu centralnego.

Co proponuje Razem

Rozdział „Państwo po stronie pracujących" deklaracji programowej obejmuje pełny pakiet:

  • Płaca minimalna docelowo na poziomie ⅔ przeciętnego wynagrodzenia w całej gospodarce oraz obowiązek konsultacji z pracownikami algorytmów nadzorujących ich pracę.
  • Obowiązkowa jawność wynagrodzeń — prawo do informacji o płacach w branży i miejscu pracy, obowiązek podania średniej stawki na stanowisku w ogłoszeniu oraz skuteczne narzędzia wyrównujące płace kobiet i mężczyzn.
  • Likwidacja śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia — wzmocniona i dofinansowana Państwowa Inspekcja Pracy z prawem zmiany formy zatrudnienia na umowę o pracę przy stwierdzonym stosunku pracy oraz ochrona prawna sygnalistów zgłaszających naruszenia.
  • Silniejsza pozycja pracownika w firmie — łatwiejsze spory zbiorowe i strajki solidarnościowe, co najmniej 20% miejsc w radach nadzorczych dla demokratycznie wybranej reprezentacji pracowniczej, obowiązek informowania o działających związkach, wyższe kary za utrudnianie działalności związkowej.
  • 32-godzinny tydzień pracy przy tej samej pensji, 35 dni urlopu niezależnie od stażu, prawo do odłączenia się, wolna niedziela co najmniej raz na dwa tygodnie i 250% stawki za pracę w niedzielę, przy utrzymaniu niedziel wolnych od handlu.
  • Godne warunki chorobowe — pełne wynagrodzenie na zwolnieniu lekarskim i likwidacja premii frekwencyjnych uzależniających płacę od stanu zdrowia; zrównanie mobbingu z wypadkami przy pracy (pełny zasiłek, ochrona przed zwolnieniem, odszkodowanie, szybka ścieżka pozwu).
  • Koniec darmowej pracy — likwidacja bezpłatnych staży i fikcyjnego wolontariatu.
  • Uporządkowana budżetówka — płace powiązane ze średnim wynagrodzeniem, coroczna waloryzacja o wskaźnik nie niższy niż inflacja, koniec outsourcingu w sektorze publicznym, jawne i konsultowane zasady premii.
  • Pełne, produktywne zatrudnienie — regionalne programy gwarancji zatrudnienia oraz pracownicze ubezpieczenie od bezrobocia w wysokości powiązanej z ostatnią pensją, zamiast dzisiejszych zasiłków.
  • Objęcie ochroną nietypowych form pracy — uregulowanie statusu zawodowego artystów i włączenie ich do systemu ubezpieczeń społecznych.

Jak te same postulaty wyglądają od strony praw pracujących, rozwija siostrzany serwis Razem dla pracy.

Źródła i dalsza lektura

Najczęstsze pytania

Ile Razem chce, żeby wynosiła płaca minimalna w Polsce?

Cel programu to dwie trzecie przeciętnego wynagrodzenia w całej gospodarce (deklaracja programowa). Ustawowe minimum od 1 stycznia 2026 r. wynosi 4806 zł brutto (rozporządzenie RM), a przeciętne wynagrodzenie za 2025 r. — 8903,56 zł (GUS), więc docelowy poziom odpowiadałby dziś ok. 5936 zł. Program wyznacza cel dojścia, nie jednorazową podwyżkę; przeliczenie jest redakcyjne.

Czy pracodawca będzie musiał podawać wysokość pensji w ogłoszeniu o pracę?

Tak — program przewiduje prawo do informacji o poziomie płac w branży i miejscu pracy oraz obowiązek podawania średniego wynagrodzenia na danym stanowisku już w ogłoszeniu o pracę; to krok dalej niż unijna dyrektywa 2023/970, która wymaga jedynie podania widełek.

Ile ma trwać tydzień pracy według programu Razem?

32 godziny — tyle ma wynosić tydzień pracy przy zachowaniu tej samej pensji. Do tego 35 dni urlopu niezależnie od stażu, prawo do odłączenia się po godzinach oraz — przy utrzymanym zakazie handlu w niedziele — wolna niedziela co najmniej raz na dwa tygodnie niezależnie od branży i 250% stawki podstawowej za pracę w niedzielę (deklaracja programowa, „Państwo po stronie pracujących”).

Jak Razem chce zlikwidować umowy śmieciowe i fikcyjne B2B?

Państwowa Inspekcja Pracy ma dostać prawo przekształcenia fikcyjnej umowy cywilnoprawnej lub B2B w etat wszędzie tam, gdzie realnie istnieje stosunek pracy, w połączeniu ze wzmocnieniem i dofinansowaniem samej Inspekcji.