Państwo jest największym klientem na rynku. Kupuje prąd, tabor kolejowy, sprzęt medyczny, wyposażenie wojska, systemy informatyczne — i płaci za to z publicznej kieszeni ogromne pieniądze. Pytanie, które zwykle w ogóle nie pada, brzmi: czy te zamówienia mają tylko zaspokoić bieżącą potrzebę, czy mogą przy okazji zbudować coś trwałego — krajowy przemysł, który następnym razem dostarczy to sam. Razem stawia je wprost i odpowiada: siłę zakupową państwa trzeba świadomie skierować na rozwój. To jeden z pierwszych konkretów planu Turbo Polska (biuro prasowe Razem, 29.11.2025).
Skala zakupów państwa: prawie 280 mld zł rocznie
Widać ją dopiero w liczbach. Wartość zamówień udzielonych w 2023 roku na podstawie prawa zamówień publicznych sięgnęła 279,8 mld zł, co odpowiada ok. 8,2% PKB (Urząd Zamówień Publicznych, sprawozdanie za 2023 r.). A to i tak wąskie ujęcie — cały rynek zamówień, razem z wydatkami spoza reżimu Pzp, urósł do blisko 580 mld zł. Mowa o strumieniu pieniędzy, który co roku przepływa przez decyzje urzędników i zarządów państwowych spółek — na tyle wielkim, że sam jego kierunek potrafi przeważyć o tym, czyj przemysł się rozwija.
Dziś ten strumień w dużej części wypływa za granicę: zamawia się gotowe produkty tam, gdzie są najtańsze albo najłatwiej dostępne, bez pytania, czy dałoby się je wytworzyć w kraju. Każda taka decyzja przesądza więc również o tym, czyj przemysł — krajowy czy zagraniczny — na niej urośnie.
Zamówienia budują przemysł przez pewność popytu
Fabryka nie powstanie pod obietnicę, że „może ktoś kupi", ale powstanie, jeśli największy odbiorca w kraju zadeklaruje, że będzie kupował — przez lata, w przewidywalnych ilościach. Razem opisuje ten mechanizm konkretnie:
Zbudujmy w Polsce znaczącego producenta robotów. Przemysłowych, ale też, może przede wszystkim, usługowych. Mamy narzędzia, żeby taki projekt przeprowadzić. To planowe zamówienia publiczne. Jeśli połączymy siły naszych państwowych spółek w energetyce, w transporcie, to co zamawia nasze państwo w zdrowiu, w armii - zmienimy polską gospodarkę.— Adrian Zandberg, konwencja Turbo Polska (29.11.2025), media.partiarazem.pl
Kluczowe jest słowo „połączymy". Dziś każda spółka Skarbu Państwa zamawia osobno, więc żadne pojedyncze zamówienie nie jest dość duże, by uzasadnić budowę krajowej produkcji. Zgranie zakupów energetyki, kolei, szpitali i wojska w jeden przewidywalny popyt zmienia rachunek: nagle opłaca się wytwarzać roboty, tabor czy sprzęt medyczny na miejscu. Do koordynacji takiego popytu potrzebny jest wspólny ośrodek — ten sam państwowy fundusz koordynujący inwestycje, który spina rozproszone dziś decyzje w jeden plan.
Ten sam mechanizm program stosuje wprost do kolei: przy rozbudowie sieci transportowej Razem chce postawić „na rozwój polskich technologii" (deklaracja programowa, pkt 6), zamiast raz po raz kupować gotowe składy za granicą. Wielka budowa energetyczna działa dokładnie tak samo — zamówienia na stal, kable i automatykę tworzą własny rynek dla krajowych dostawców, co rozkładamy w tekście o tym, jak inwestycje energetyczne napędzają gospodarkę.
Protekcjonizm a polityka przemysłowa: gdzie różnica
To rozróżnienie warte postawienia. Protekcjonizm chroni nieefektywne firmy przed konkurencją i każe za to płacić konsumentom. Polityka przemysłowa przez zamówienia publiczne robi coś innego: używa popytu, który i tak istnieje, żeby zbudować kompetencje, których w kraju nie ma — w sektorach uznanych za strategiczne, jak produkcja maszyn, półprzewodników czy energetyka jądrowa (deklaracja programowa, pkt 3). Rzecz nie w tym, by płacić drożej u „swoich": chodzi o to, żeby z każdej wydanej złotówki zostawało w kraju coś więcej niż sam produkt — technologia, miejsca pracy i zaplecze, które przy kolejnym zamówieniu obniży cenę.
Warunkiem, żeby te pieniądze nie trafiały do „swoich" firm z klucza politycznego, jest jawność i profesjonalne zarządzanie majątkiem publicznym — ten sam standard, o którym piszemy w tekście o nadzorze właścicielskim. Publiczny grosz kierowany na rozwój musi być wydawany przejrzyście, inaczej dźwignia przemysłu zamienia się w rentę dla wybranych firm.
Co proponuje Razem
- Planowe zamówienia publiczne jako narzędzie polityki przemysłowej — świadome kierowanie siły zakupowej państwa na budowę krajowych kompetencji.
- Połączenie zakupów państwowych spółek w energetyce, transporcie, zdrowiu i obronności w jeden przewidywalny popyt.
- Krajowy producent robotów przemysłowych i usługowych, ciągnięty popytem publicznym.
- Polskie technologie w kolei i transporcie zamiast kupowania gotowych rozwiązań za granicą.
- Jawność i profesjonalne zarządzanie zamówieniami, żeby dźwignia przemysłu nie stała się kasą dla „swoich".
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — deklaracja programowa, „Polska z atomu, krzemu i stali" (kompetencje strategiczne, polskie technologie w transporcie)
- Biuro prasowe Razem — „Rusza Turbo Polska" (29.11.2025 — planowe zamówienia publiczne, krajowy producent robotów)
- Urząd Zamówień Publicznych — sprawozdanie z funkcjonowania systemu zamówień publicznych w 2023 r. (279,8 mld zł, ok. 8,2% PKB)
