Podatek cyfrowy: wielki tech zarabia w Polsce, a rozlicza się gdzie indziej

Globalne platformy cyfrowe osiągają w Polsce miliardowe przychody, a podatek dochodowy płacą tam, gdzie im wygodniej. Razem chce podatku cyfrowego od przychodów uzyskanych na terenie Polski.

Dłoń trzymająca smartfon — gospodarka cyfrowa i wielkie platformy technologiczne

Wielkie platformy cyfrowe osiągają w Polsce miliardowe przychody z reklamy i pośrednictwa, a podatek dochodowy rozliczają tam, gdzie mają wygodniejszą siedzibę. Razem chce, żeby danina szła za miejscem, w którym powstaje przychód — dlatego wpisał do programu podatek cyfrowy od przychodów wielkich firm technologicznych osiągniętych na terenie Polski.

Dlaczego zwykły CIT tu nie wystarcza

Model biznesowy wielkiego techu opiera się na sprzedaży bez fizycznej obecności: reklamę wyświetla się polskiemu użytkownikowi z serwera za granicą, a zysk księguje w jurysdykcji z niższą stawką. Klasyczny podatek dochodowy, oparty na miejscu siedziby i wykazanym zysku, tego nie łapie — zysk da się przesunąć, przychód z konkretnego rynku znacznie trudniej. Podatek cyfrowy przenosi punkt zaczepienia z siedziby firmy na rynek: podstawą staje się to, ile firma zarobiła na polskich użytkownikach, niezależnie od tego, gdzie zarejestrowała spółkę.

Że problem jest realny, przyznaje dziś także rząd. W sierpniu 2025 roku Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło założenia ustawy o podatku cyfrowym: objąłby firmy o globalnych przychodach powyżej 750 mln euro, ze stawką 3–7% od przychodów uzyskanych w Polsce; przy wariancie 3% resort szacował wpływy rzędu 1,7 mld zł w 2027 roku i ponad 3 mld zł w 2030. To polska odpowiedź na impas w negocjacjach o opodatkowaniu cyfrowej gospodarki na forum OECD i Unii Europejskiej, gdzie wspólne rozwiązanie (tzw. Pillar One) od lat grzęźnie.

Podatek cyfrowy liczy się od przychodu osiągniętego w Polsce, a nie od zysku — właśnie dlatego, że zysk wielkich platform łatwo wyprowadzić za granicę, a przychód z polskiego rynku jest widoczny i trudny do ukrycia. Konkretny kształt (stawka, progi) to dziś propozycja rządowa — była zresztą po sierpniu 2025 korygowana (m.in. próg podniesiony do 1 mld euro, stawka do 3%). Postulat Razem wyznacza kierunek: opodatkować wielki tech tam, gdzie realnie zarabia.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy podatek cyfrowy, który obejmie przychody wielkich firm technologicznych osiągnięte na terenie Polski.— Deklaracja programowa Razem — „Gospodarka dla ludzi”, partiarazem.pl
  • Podatek od przychodów wielkiego techu uzyskanych w Polsce — danina naliczana według miejsca powstania przychodu, czyli rynku, na którym firma realnie zarabia, niezależnie od jurysdykcji jej spółki.
  • Wyrównanie warunków — polska firma płacąca podatki nie może przegrywać z globalną platformą, która ich unika.
  • Element szerszego uszczelnienia — obok jednolitej daniny i likwidacji przywilejów, o których piszemy w tekście o jednolitej daninie.

Te pieniądze mają konkretne przeznaczenie: dokładają się do domykania luki między tym, co państwo zbiera, a kosztem przyzwoitych usług publicznych — to jeden z wielu strumieni, które rozliczamy w tekście o 113 miliardach rocznie. Dlaczego zdolność opodatkowania wielkiego techu wiąże się z technologiczną samodzielnością państwa, tłumaczy siostrzany serwis Razem dla nauki.

Źródła i dalsza lektura