Jeden państwowy fundusz zamiast rozproszonych spółek. Jak sterować strategicznymi inwestycjami

Polska inwestuje mało — stopa inwestycji 17,4% PKB wobec 21,2% średnio w Unii — a decyzje o kluczowych inwestycjach rozproszone są między kilkanaście spółek Skarbu Państwa ciągnących w różne strony. Razem chce jednego funduszu koordynującego, który z długą perspektywą buduje przemysł, infrastrukturę i technologie o zbyt odległym zwrocie dla komercyjnego inwestora.

Sześć wielkich koparek łyżkowych i ciężarówki pracują na dnie wielkiego wykopu pod zaporę podczas budowy w 1933 roku.

Kiedy trzeba zbudować elektrownię jądrową pracującą przez sześćdziesiąt lat, sieć kolei dużych prędkości albo port głębokowodny, prywatny inwestor liczy zwrot i odpuszcza — bo zwrot przychodzi za dwadzieścia lat, a nie za dwa. To luka, której rynek sam nie domknie, i to właśnie w nią celuje program gospodarczy Razem. Sercem planu jest jeden państwowy fundusz koordynujący kluczowe inwestycje w tworzenie nowego przemysłu, budowę infrastruktury i rozwój oraz wdrażanie innowacyjnych technologii (deklaracja programowa, „Polska z atomu, krzemu i stali", pkt 5). Nie ma to być kolejna spółka do politycznego rozdania, tylko oś długoterminowego planu rozwoju gospodarczego — instytucja powołana do tego, by planować w perspektywie dekad, ponad czteroletnim rytmem kolejnych kadencji.

Prywatny kapitał nie zbuduje tego, czego kraj potrzebuje

Prywatny kapitał działa w zupełnie innym horyzoncie czasowym. Razem tłumaczyło to już w 2018 roku: prywatne fundusze wybiegają w przyszłość zwykle nie dalej niż pięć lat, a państwo, dzięki długiej perspektywie, „może realnie wytwarzać innowacje, a nie tylko przedstawiać ten sam produkt w nowym opakowaniu" (stanowisko ws. wizji rozwoju). Historia to potwierdza — od internetu po energetykę jądrową najbardziej przełomowe technologie powstawały tam, gdzie państwo brało na siebie ryzyko, którego żaden pojedynczy inwestor nie chciał udźwignąć.

Polska w dodatku inwestuje mało. Stopa inwestycji — nakłady brutto na środki trwałe w relacji do PKB, łącznie prywatne i publiczne — wyniosła u nas 17,4% w 2024 roku (GUS — PKB w 2024 r., szacunek wstępny), podczas gdy średnia w całej Unii sięgnęła 21,2% (Eurostat) — Polska jest w tym zestawieniu w ogonie UE. Kraj, który chce gonić Zachód, odkłada na przyszłość mniej niż ci, których dogania. Część tej luki to inwestycje, których prywatny kapitał nie podejmie, bo z jego punktu widzenia się nie opłacają, a krajowi tak — i to właśnie tę część ma wypełnić aktywne państwo, którego udział w gospodarce Razem uznawało za „skandalicznie niski" (stanowisko ws. wizji rozwoju, 2018).

Dane. Stopa inwestycji w Polsce (nakłady brutto na środki trwałe w relacji do PKB) wyniosła 17,4% w 2024 roku (GUS — PKB w 2024 r., szacunek wstępny), przy średniej unijnej 21,2% (Eurostat — National accounts and GDP). To miara nakładów całej gospodarki — prywatnych i publicznych łącznie — a Polska plasuje się w niej w ogonie Unii.

Jeden fundusz zamiast kilkunastu spółek

Dziś decyzje o strategicznych inwestycjach są rozproszone między kilkanaście spółek Skarbu Państwa, z których każda ma własny zarząd, własny interes i własny horyzont wyznaczony kadencją. Efektem jest brak wspólnego planu: energetyka inwestuje osobno, kolej osobno, przemysł zbrojeniowy osobno, a nikt nie pyta, czy dałoby się te zamówienia zgrać tak, żeby zbudowały krajowe kompetencje. Fundusz koordynujący ma to spiąć w jeden „długoterminowy i ambitny plan rozwoju gospodarczego Polski" (deklaracja programowa).

Postulujemy utworzenie, w oparciu o Fundusz Rezerwy Demograficznej, funduszu aktywnie inwestującego w gospodarkę. Wspierany byłby on przez szereg bardziej specjalistycznych funduszy zalążkowych, które inwestowałyby w nowoczesne technologie w zamian za udział w zyskach.— Partia Razem — stanowisko ws. wizji rozwoju (2018), partiarazem.pl

Model finansowy różni się od dotacji jedną rzeczą: zwrotem. Fundusz nie rozdaje pieniędzy, lecz inwestuje — a zyski z udanych przedsięwzięć wracają do niego i finansują kolejne, zamiast rozpływać się w prywatnych kieszeniach. To ta sama zasada, która stoi za państwowymi funduszami zalążkowymi, tylko przełożona na skalę wielkich inwestycji infrastrukturalnych. Docelowo chodzi o odwrócenie proporcji, w której — jak pisało Razem — „udział sektora państwowego w PKB jest skandalicznie niski w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej"; partia domaga się „równego, sprawiedliwego podziału »50/50«", możliwego tylko przy czynnym udziale państwa w gospodarce (stanowisko ws. wizji rozwoju).

Najlepiej rozpracowanym fragmentem tego pomysłu jest energetyka: to tam koncentruje się największy strumień nadchodzących inwestycji i tam fundusz koordynujący ma najwięcej do zrobienia. Jak miałby wyglądać w wydaniu energetycznym — od źródeł kapitału po koniec dogmatu 60 procent — rozkłada na czynniki siostrzany serwis w tekście o państwowym funduszu inwestycji energetycznych.

Źródła kapitału i zabezpieczenia przed politycznym roztrwonieniem

Pierwsza obawa przy słowie „fundusz państwowy" brzmi: to będzie kolejna kasa dla „swoich". Razem odpowiada na to dwoma zabezpieczeniami. Pierwsze to sposób obsadzania ludzi — stanowiska w spółkach Skarbu Państwa mają być obsadzane „w drodze transparentnego konkursu", a nie partyjnego rozdania (stanowisko ws. wizji rozwoju). To ten sam kierunek, co profesjonalny nadzór właścicielski zamiast rad nadzorczych z klucza politycznego.

Drugie zabezpieczenie to wyjęcie wielkich inwestycji spod logiki jednej kadencji. Wzorem jest tu pomysł Funduszu Atomowego, zarządzanego przez rząd, ale nadzorowanego przez Sejm większością dwóch trzecich głosów — tak, żeby „oprzeć się pokusie wydania środków w inny sposób niż na długoterminowe inwestycje" (biuro prasowe Razem, 06.03.2026). Kapitał na atom w tej samej propozycji pochodzi ze środków Narodowego Banku Polskiego oraz obligacji atomowych, które pozwalają obywatelom chronić oszczędności przed inflacją, a państwu — zebrać pieniądze na inwestycję; europejskie środki z programu SAFE ta sama propozycja kieruje na zbrojenia. Osobnym źródłem jest sam dług, dziś sztucznie ograniczony, o czym piszemy w tekście o konstytucyjnym limicie 60 procent.

Cały ten mechanizm służy jednemu: żeby inwestycja, od której zależy przyszłość kraju, doszła do skutku mimo czteroletniego rytmu wyborów — tym pilniej, że samo Razem przyznaje, iż „jesteśmy straszliwie opóźnieni", więc czasu na kolejne falstarty nie ma.

Co proponuje Razem

  • Jeden państwowy fundusz koordynujący kluczowe inwestycje w nowy przemysł, infrastrukturę oraz rozwój i wdrażanie innowacyjnych technologii — oś długoterminowego planu rozwoju gospodarczego.
  • Fundusz oparty o długą perspektywę — inwestujący w projekty o zbyt odległym zwrocie dla komercyjnego inwestora, z zyskami wracającymi do funduszu i finansującymi kolejne projekty.
  • Cel „50/50" (postulat z wizji rozwoju z 2018 r.) — odbudowa udziału sektora publicznego w gospodarce przez czynny udział państwa jako inwestora.
  • Transparentne konkursy na stanowiska w spółkach Skarbu Państwa zamiast partyjnego rozdania.
  • Inwestycje wyjęte poza spór kadencyjny — wzorem Funduszu Atomowego (mechanizmu zaproponowanego konkretnie dla inwestycji w energetykę jądrową) pod nadzorem Sejmu większością 2/3, finansowanego ze środków NBP i obligacji atomowych (europejskie środki z programu SAFE ta sama propozycja przeznacza na zbrojenia).

Źródła i dalsza lektura