Konstytucyjny próg 60% długu. Dlaczego Razem chce znieść limit, który blokuje inwestycje

Konstytucja zakazuje przekraczania długu na poziomie 3/5 PKB — próg sztywniejszy niż unijny i niereagujący na to, czy dług idzie na konsumpcję, czy na elektrownię pracującą przez dekady. Polska ma dziś dług na poziomie 55,3% PKB, przy 87% w strefie euro. Razem chce znieść limit, który ogranicza inwestycje rozwojowe.

Klasycystyczna kolumnada i fasada gmachu Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie.

W polskiej Konstytucji jest liczba, która przesądza o tym, ile kraj może zainwestować w swoją przyszłość: dług publiczny nie może przekroczyć trzech piątych rocznego PKB. Brzmi jak rozsądny bezpiecznik przed rozrzutnością, a działa jak sufit zawieszony nisko nad głową państwa, które chciałoby zbudować elektrownię jądrową albo sieć kolei dużych prędkości. Razem chce ten sufit usunąć — w programie zapisano wprost zniesienie „zapisanego w Konstytucji uznaniowego limitu 60% długu publicznego w relacji do PKB, który ogranicza możliwości rozwojowe państwa" (deklaracja programowa, „Polska z atomu, krzemu i stali", pkt 4).

Zakaz wpisany do Konstytucji: art. 216 ust. 5

Chodzi o artykuł 216 ustęp 5, jeden z niewielu przepisów, które wpisują konkretną regułę ekonomiczną do ustawy zasadniczej:

Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto.— Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, art. 216 ust. 5, eli.gov.pl

Próg 60% nie wziął się z polskiej specyfiki — to wartość referencyjna z kryteriów z Maastricht, obok dopuszczalnego deficytu 3% PKB (Parlament Europejski — ramy polityki fiskalnej UE). Różnica jest jednak zasadnicza: w Unii 60% to punkt odniesienia, po przekroczeniu którego uruchamia się procedura dostosowawcza rozłożona na lata. W polskiej Konstytucji to twardy zakaz — po jego przekroczeniu państwu nie wolno zaciągnąć ani złotówki więcej, niezależnie od tego, na co.

Sztywny próg nie odróżnia długu inwestycyjnego od przejadanego

I to jest sedno problemu. Reguła nie widzi różnicy między długiem, który się przejada, a długiem, który buduje. Pożyczka zaciągnięta na bieżące wydatki znika bez śladu w kolejnym roku budżetowym, podczas gdy ta na elektrownię, port albo linię kolejową zostawia po sobie majątek, który pracuje przez dekady i sam spłaca zaciągnięte zobowiązanie — przez tańszą energię, niższe koszty transportu, wyższe wpływy podatkowe z ożywionej gospodarki. Reguła, która obie traktuje tak samo, karze państwo za inwestowanie równie mocno jak za rozrzutność.

Ekonomia zna ten mechanizm dobrze. Badanie Abiada, Furceriego i Topalovej na danych z gospodarek rozwiniętych pokazuje, że zwiększenie publicznych inwestycji podnosi produkt krajowy zarówno w krótkim, jak i w długim okresie, przyciąga inwestycje prywatne i obniża bezrobocie — a w okresach niedostatecznego popytu i przy niskich kosztach finansowania potrafi wręcz obniżyć relację długu do PKB, bo gospodarka rośnie szybciej niż zobowiązania (Abiad, Furceri, Topalova, Journal of Macroeconomics, 2016). Warunkiem jest sensowny dobór projektów — i o to właśnie ma dbać państwowy fundusz koordynujący inwestycje, a nie mechaniczny limit w Konstytucji.

Polskę stać na to bez nadmiernego ryzyka

Dług Polski jest dziś wyraźnie poniżej progu, przy którym w ogóle toczy się ta rozmowa. Na koniec 2024 roku zadłużenie sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniosło 55,3% PKB (GUS, wstępna informacja o relacji długu do PKB w 2024 r.). Dla porównania średnia w strefie euro sięgnęła 87,4% PKB, a w całej Unii 81,0% (Eurostat, koniec IV kw. 2024).

Dane. Zadłużenie sektora instytucji rządowych i samorządowych Polski: 55,3% PKB (koniec 2024, GUS) — to miara unijna (ESA/EDP). Konstytucyjny próg z art. 216 dotyczy węższej kategorii „państwowego długu publicznego" (metodologia krajowa, zwykle o kilka punktów niższej), ale w obu ujęciach Polska pozostaje wyraźnie poniżej 60%. Średnia strefy euro: 87,4% PKB; średnia UE: 81,0% PKB (Eurostat, IV kw. 2024). Kraje, które najwięcej zainwestowały w powojenną odbudowę i infrastrukturę — jak Francja czy Niemcy w części okresów — prowadziły politykę rozwojową przy długu wyższym niż polski, nie tracąc wiarygodności finansowej.

Nie znaczy to przyzwolenia na zadłużanie się bez opamiętania. Program znosi sam konstytucyjny próg — nie przesądzając w tym zapisie o pozostałych, ustawowych regułach fiskalnych; przedstawione wyżej rozróżnienie długu inwestycyjnego od konsumpcyjnego to argument ekonomiczny za tą zmianą, a nie literalny zapis programu. Roztropność w wydawaniu publicznego grosza ma pilnować nie liczba wpisana do ustawy zasadniczej, lecz jakość samych projektów i jawna kontrola nad nimi — w tym parlamentarny nadzór nad wielkimi inwestycjami, o którym mowa w tekście o funduszu koordynującym. Kierunek jest ten sam, co w postulacie z rozdziału o Europie: dążenie do renegocjacji unijnych reguł tak, by „ułatwić finansowanie inwestycji publicznych" (deklaracja programowa, „Silna Polska w sprawiedliwej Europie").

Co proponuje Razem

  • Zniesienie konstytucyjnego limitu 60% długu w relacji do PKB (art. 216 ust. 5) jako bariery ograniczającej możliwości rozwojowe państwa.
  • Rozróżnienie długu inwestycyjnego od konsumpcyjnego — swoboda finansowania inwestycji, które budują majątek pracujący przez dekady.
  • Kontrola przez jakość projektów i jawność, a nie przez sztywny próg — w tym parlamentarny nadzór nad wielkimi inwestycjami.
  • Renegocjacja unijnych reguł fiskalnych tak, by ułatwiały finansowanie inwestycji publicznych.

Źródła i dalsza lektura