Koniec montowni Europy. Reindustrializacja zamiast konkurowania najniższą płacą

Polska ma silny przemysł — 18,1% wartości dodanej wobec 15,9% średnio w Unii — ale wciąż konkuruje głównie ceną pracy, nie technologią: pod względem innowacyjności ledwie dogania grupę najsłabszych gospodarek UE. Razem chce wyjścia z modelu montowni przez reindustrializację i budowę kompetencji w dziedzinach strategicznych.

Robotnicy przy pierwszej ruchomej linii montażowej Forda w Highland Park składają podzespoły do aut z 1913 roku.

Polska produkuje dużo — hale fabryczne są zajęte, przemysł ma się dobrze, a eksport rośnie z roku na rok. A jednak z tej krzątaniny zostaje w kraju mniej, niż powinno, bo znaczna jej część to montaż cudzych projektów z cudzych podzespołów, za płacę niższą niż na Zachodzie. To model, który Razem nazywa wprost montownią: gospodarka konkurująca najniższym kosztem pracy zamiast technologią. Wyjście z niego — przez reindustrializację i budowę własnych kompetencji przemysłowych — jest jednym z filarów programu „Polska z atomu, krzemu i stali" (deklaracja programowa).

Silny przemysł, który wciąż jest na dorobku

Na tym właśnie polega pułapka montowni: można mieć rozbudowany przemysł i wciąż zostawać w tyle. Przetwórstwo przemysłowe odpowiada w Polsce za 18,1% wartości dodanej brutto, wyraźnie powyżej unijnej średniej 15,9% (dane Eurostat, zestawienie Statistisches Bundesamt, 2024) — pod tym względem jesteśmy krajem przemysłowym z krwi i kości. Problem zaczyna się przy pytaniu, co to za przemysł. Pod względem innowacyjności Polska należy do grupy „wschodzących innowatorów" (emerging innovators) — z wynikiem poniżej 70% średniej unijnej, w jednym worku z Rumunią, Bułgarią i Słowacją, daleko za liderami (European Innovation Scoreboard 2024, Komisja Europejska).

To nie jest nowa diagnoza. Już w 2015 roku Razem zauważało, że mimo „wieloletnich, miliardowych dotacji na rzecz wspierania innowacji polskie przedsiębiorstwa nadal konkurują głównie ceną", a pod względem liczby innowacyjnych firm wyprzedzamy w Europie właściwie tylko Rumunię (stanowisko „Nie dla prywatyzacji"). Narzędziem, które miało to zmienić, były specjalne strefy ekonomiczne — a te, w ocenie partii, „okazały się strefami wyzysku" i nie wyprowadziły kraju „poza etap montowni Zachodu" (stanowisko ws. wizji rozwoju, 2018). Ulga podatkowa dla zagranicznego koncernu potrafi kupić miejsca pracy, ale technologia — to, co realnie zostawałoby w kraju i podnosiło jego pozycję — z reguły pozostaje własnością centrali.

Wyjście z pułapki: świadoma polityka przemysłowa

Wyjściem jest świadoma polityka przemysłowa, która buduje kompetencje tam, gdzie decyduje się przyszłość. Program wskazuje trzy takie kierunki wprost: budowę kompetencji w energetyce jądrowej, produkcji półprzewodników i produkcji maszyn (deklaracja programowa, pkt 3). Wybór tych trzech kierunków nie jest przypadkowy: to sektory, w których raz zdobyta wiedza i zaplecze produkcyjne dają przewagę na dekady, a ich brak skazuje kraj na kupowanie gotowców za granicą.

Reindustrializacja w wydaniu Razem oznacza aktywne państwo jako inwestora, nie tylko dawcę ulg. Znaczna część nowych miejsc pracy ma powstawać „w nowym państwowym przemyśle", a całość ma się opierać na gospodarce „opartej na wiedzy, do której kluczem są badania i rozwój" (stanowisko ws. kierunków rozwoju polskiej energetyki, 2023). Bez nakładów na naukę ten skok się nie uda — dlatego reindustrializacja spina się z postulatem podniesienia finansowania badań, który rozkłada na czynniki siostrzany serwis w tekście o roli państwa w napędzaniu innowacji. Konkretnym narzędziem popytowym są tu planowe zamówienia publiczne, a energetycznym fundamentem — tania energia dla przemysłu.

Ludzie z wygaszanych zakładów: gwarancja pracy w regionie

Tu jest sedno różnicy między transformacją sprawiedliwą a taką, która zostawia całe regiony na lodzie. W programie gwarancja pada wprost w kontekście odchodzenia od paliw kopalnych: pracownikom wygaszanych przedsiębiorstw — górnictwa i energetyki konwencjonalnej — państwo zapewnia „dobrze opłacaną pracę w tym samym regionie", w myśl zasady „za każde likwidowane stanowisko — nowe miejsce pracy w przemyśle" (deklaracja programowa, pkt 2). Zobowiązanie jest przy tym konkretne, a nie abstrakcyjne: górnik czy energetyk z zamykanego zakładu ma znaleźć inną, dobrze płatną pracę w tym samym regionie, bez zasiłku i bez konieczności przeprowadzki za nowym zatrudnieniem.

Reindustrializacja ma więc „ożywić obecnie zaniedbane przez państwo miejscowości", które ucierpiały na transformacji lat dziewięćdziesiątych (stanowisko ws. wizji rozwoju, 2018). Przemysł, który konkuruje jakością i technologią, potrzebuje pracowników o wysokich kwalifikacjach — a takie miejsca pracy są lepiej płatne i stabilniejsze niż montaż na akord. To domyka rachunek: wyższe płace wracają do gospodarki jako popyt, o czym piszemy w tekście o tym, dlaczego wyższe płace napędzają gospodarkę.

Co proponuje Razem

  • Wyjście z modelu montowni — gospodarka konkurująca jakością i technologią, nie najniższą płacą.
  • Program budowy kompetencji w dziedzinach strategicznych — energetyce jądrowej, produkcji półprzewodników i produkcji maszyn.
  • Nowy państwowy przemysł jako część reindustrializacji, oparty na badaniach i rozwoju.
  • Gwarancja „za każde likwidowane stanowisko — nowe miejsce pracy w przemyśle" i dobrze opłacana praca w tym samym regionie dla pracowników wygaszanych zakładów.
  • Ożywienie zaniedbanych regionów przez inwestycje przemysłowe i infrastrukturalne.

Źródła i dalsza lektura