Polska produkuje dużo — hale fabryczne są zajęte, przemysł ma się dobrze, a eksport rośnie z roku na rok. A jednak z tej krzątaniny zostaje w kraju mniej, niż powinno, bo znaczna jej część to montaż cudzych projektów z cudzych podzespołów, za płacę niższą niż na Zachodzie. To model, który Razem nazywa wprost montownią: gospodarka konkurująca najniższym kosztem pracy zamiast technologią. Wyjście z niego — przez reindustrializację i budowę własnych kompetencji przemysłowych — jest jednym z filarów programu „Polska z atomu, krzemu i stali" (deklaracja programowa).
Silny przemysł, który wciąż jest na dorobku
Na tym właśnie polega pułapka montowni: można mieć rozbudowany przemysł i wciąż zostawać w tyle. Przetwórstwo przemysłowe odpowiada w Polsce za 18,1% wartości dodanej brutto, wyraźnie powyżej unijnej średniej 15,9% (dane Eurostat, zestawienie Statistisches Bundesamt, 2024) — pod tym względem jesteśmy krajem przemysłowym z krwi i kości. Problem zaczyna się przy pytaniu, co to za przemysł. Pod względem innowacyjności Polska należy do grupy „wschodzących innowatorów" (emerging innovators) — z wynikiem poniżej 70% średniej unijnej, w jednym worku z Rumunią, Bułgarią i Słowacją, daleko za liderami (European Innovation Scoreboard 2024, Komisja Europejska).
To nie jest nowa diagnoza. Już w 2015 roku Razem zauważało, że mimo „wieloletnich, miliardowych dotacji na rzecz wspierania innowacji polskie przedsiębiorstwa nadal konkurują głównie ceną", a pod względem liczby innowacyjnych firm wyprzedzamy w Europie właściwie tylko Rumunię (stanowisko „Nie dla prywatyzacji"). Narzędziem, które miało to zmienić, były specjalne strefy ekonomiczne — a te, w ocenie partii, „okazały się strefami wyzysku" i nie wyprowadziły kraju „poza etap montowni Zachodu" (stanowisko ws. wizji rozwoju, 2018). Ulga podatkowa dla zagranicznego koncernu potrafi kupić miejsca pracy, ale technologia — to, co realnie zostawałoby w kraju i podnosiło jego pozycję — z reguły pozostaje własnością centrali.
Wyjście z pułapki: świadoma polityka przemysłowa
Wyjściem jest świadoma polityka przemysłowa, która buduje kompetencje tam, gdzie decyduje się przyszłość. Program wskazuje trzy takie kierunki wprost: budowę kompetencji w energetyce jądrowej, produkcji półprzewodników i produkcji maszyn (deklaracja programowa, pkt 3). Wybór tych trzech kierunków nie jest przypadkowy: to sektory, w których raz zdobyta wiedza i zaplecze produkcyjne dają przewagę na dekady, a ich brak skazuje kraj na kupowanie gotowców za granicą.
Reindustrializacja w wydaniu Razem oznacza aktywne państwo jako inwestora, nie tylko dawcę ulg. Znaczna część nowych miejsc pracy ma powstawać „w nowym państwowym przemyśle", a całość ma się opierać na gospodarce „opartej na wiedzy, do której kluczem są badania i rozwój" (stanowisko ws. kierunków rozwoju polskiej energetyki, 2023). Bez nakładów na naukę ten skok się nie uda — dlatego reindustrializacja spina się z postulatem podniesienia finansowania badań, który rozkłada na czynniki siostrzany serwis w tekście o roli państwa w napędzaniu innowacji. Konkretnym narzędziem popytowym są tu planowe zamówienia publiczne, a energetycznym fundamentem — tania energia dla przemysłu.
Ludzie z wygaszanych zakładów: gwarancja pracy w regionie
Tu jest sedno różnicy między transformacją sprawiedliwą a taką, która zostawia całe regiony na lodzie. W programie gwarancja pada wprost w kontekście odchodzenia od paliw kopalnych: pracownikom wygaszanych przedsiębiorstw — górnictwa i energetyki konwencjonalnej — państwo zapewnia „dobrze opłacaną pracę w tym samym regionie", w myśl zasady „za każde likwidowane stanowisko — nowe miejsce pracy w przemyśle" (deklaracja programowa, pkt 2). Zobowiązanie jest przy tym konkretne, a nie abstrakcyjne: górnik czy energetyk z zamykanego zakładu ma znaleźć inną, dobrze płatną pracę w tym samym regionie, bez zasiłku i bez konieczności przeprowadzki za nowym zatrudnieniem.
Reindustrializacja ma więc „ożywić obecnie zaniedbane przez państwo miejscowości", które ucierpiały na transformacji lat dziewięćdziesiątych (stanowisko ws. wizji rozwoju, 2018). Przemysł, który konkuruje jakością i technologią, potrzebuje pracowników o wysokich kwalifikacjach — a takie miejsca pracy są lepiej płatne i stabilniejsze niż montaż na akord. To domyka rachunek: wyższe płace wracają do gospodarki jako popyt, o czym piszemy w tekście o tym, dlaczego wyższe płace napędzają gospodarkę.
Co proponuje Razem
- Wyjście z modelu montowni — gospodarka konkurująca jakością i technologią, nie najniższą płacą.
- Program budowy kompetencji w dziedzinach strategicznych — energetyce jądrowej, produkcji półprzewodników i produkcji maszyn.
- Nowy państwowy przemysł jako część reindustrializacji, oparty na badaniach i rozwoju.
- Gwarancja „za każde likwidowane stanowisko — nowe miejsce pracy w przemyśle" i dobrze opłacana praca w tym samym regionie dla pracowników wygaszanych zakładów.
- Ożywienie zaniedbanych regionów przez inwestycje przemysłowe i infrastrukturalne.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — deklaracja programowa, „Polska z atomu, krzemu i stali" (kompetencje strategiczne, gwarancje zatrudnienia)
- Partia Razem — stanowisko ws. wizji rozwoju (2018 — koniec montowni, ożywienie regionów, „50/50")
- Partia Razem — stanowisko „Nie dla prywatyzacji" (2015 — konkurowanie ceną, dotacje na innowacje)
- Partia Razem — stanowisko ws. kierunków rozwoju polskiej energetyki (2023 — nowy państwowy przemysł, gospodarka oparta na wiedzy)
- European Innovation Scoreboard 2024 — Komisja Europejska (Polska: „emerging innovator", poniżej 70% średniej UE)
- Eurostat / Statistisches Bundesamt — udział przemysłu przetwórczego w wartości dodanej (Polska 18,1%, UE 15,9%, 2024)
