Dlaczego pielęgniarka płaci wyższe podatki niż influencer? Arbitraż podatkowy w praktyce

Pielęgniarka na etacie oddaje w daninach około 40% pełnego kosztu swojej pracy. Influencer z dziesięciokrotnie wyższym przychodem — około 19%. Różnica bierze się z formy umowy, a możliwość jej wyboru rośnie wraz z dochodem. Pokazujemy, jak działa arbitraż podatkowy i jak zamyka go jednolita danina.

Pielęgniarka służby zdrowia publicznego opiekująca się pacjentem, 1918 — fotografia archiwalna Library of Congress

Pielęgniarka zarabiająca około 9 tys. zł brutto oddaje państwu — licząc wszystkie daniny odprowadzane od jej pracy — mniej więcej 40% pełnego kosztu zatrudnienia. Influencer z przychodem rzędu 90 tys. zł miesięcznie rozlicza się ryczałtem i jego łączne obciążenie wynosi około 19%. Dziesięć razy wyższy dochód, o połowę niższa realna stawka. Nikt tu nie łamie prawa; obie osoby płacą dokładnie tyle, ile system od nich żąda. Sęk w tym, że system żąda różnych rzeczy w zależności od rodzaju umowy — a dostęp do umów tańszych podatkowo rośnie wraz z dochodem. Ten mechanizm ekonomiści nazywają arbitrażem podatkowym.

Cztery osoby, cztery cenniki

Najlepiej widać to na przykładach. Bierzemy pełne obciążenie dochodu — PIT razem ze składkami ZUS i zdrowotną:

Kto i jak się rozliczaMiesięczny zarobek/przychódŁączne daniny
Pielęgniarka na etacieok. 9 tys. zł bruttook. 40,4%
Programista na B2B (ryczałt 12%)ok. 25 tys. złok. 24%
Konsultant na B2B (usługi niesklasyfikowane, ryczałt 8,5%)ok. 25 tys. złok. 21%
Influencer na ryczałcie 15%ok. 90 tys. złok. 19%
Metodologia — wyliczenia poglądowe. Rachunek redakcyjny według stawek i składek na 2026 r.: składki społeczne „dużego ZUS" ok. 1 927 zł/mies., składka zdrowotna na ryczałcie w najwyższym progu ok. 1 495 zł/mies.; stawki ryczałtu (8,5%, 12%, 15%) z ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym. Wiersz „etat" liczy pełny klin podatkowy (łącznie ze składkami po stronie pracodawcy) — przy B2B strona pracodawcy nie istnieje, więc dopiero porównanie pełnych obciążeń jest symetryczne. Rzędy wielkości są zgodne z analizą Ministerstwa Finansów na danych administracyjnych (P. Chrostek, Analizy i Badania MF 12/2025, dane za 2022 r.): etat przy przeciętnym wynagrodzeniu rzędu 40%, B2B na ryczałcie ok. 18–24%, liniówka przy wysokim dochodzie ok. 28%.

W tabeli kryje się pozorny paradoks: menedżer z nominalną stawką 8,5% oddaje więcej niż influencer z nominalnymi 15%. Wyjaśnienie siedzi w składkach. ZUS i zdrowotna na ryczałcie są w praktyce kwotami stałymi — łącznie ok. 3,4 tys. zł miesięcznie niezależnie od zarobków. Przy 25 tys. zł przychodu to około 14% dochodu, przy 90 tys. już tylko 4%. Im wyżej, tym bardziej sztywna kwota rozpływa się w tle, a liczy się coraz niższa stawka od nadwyżki. Dokładnie tak wygląda regresywność od kuchni — szerzej rozbieramy ją tutaj: Kto naprawdę dźwiga ciężar podatków.

Na samej górze dochodzi jeszcze limit 30-krotności: składki emerytalne i rentowe płaci się najwyżej od 282,6 tys. zł rocznie (2026). Osoba z pensją 500 tys. zł i osoba z 5 mln zł odprowadzają identyczną, przyciętą składkę — cała nadwyżka jest od tej daniny wolna.

System nagradza zmianę umowy, nie pracę

Istota arbitrażu polega na tym, że efektywna stawka zależy od papieru, na którym rozliczono dochód, a nie od jego wysokości. Kto może przejść z etatu na działalność, z działalności na ryczałt, z pensji na dywidendę — obniża daninę bez wykonania ani godziny dodatkowej pracy. Pielęgniarka w publicznym szpitalu takiej możliwości nie ma: formę zatrudnienia dostaje z góry, a stabilny etat w ochronie zdrowia jest zresztą wartością, której program Razem broni. Płaci więc pełną stawkę — i finansuje usługi publiczne również za tych, którzy zdążyli „uciec".

Arbitraż psuje przy okazji konkurencję między firmami. Pracownik z 15 tys. zł na rękę kosztuje pracodawcę około 25 tys. zł na umowie o pracę i około 21 tys. zł na B2B z ryczałtem 12% — rząd 4–5 tys. zł różnicy miesięcznie na jednej osobie (rachunek poglądowy, metodologia jak w ramce wyżej). Firma zatrudniająca uczciwie przegrywa cenowo z konkurentem, który wypycha ludzi na samozatrudnienie. Skalę tego zjawiska policzyli badacze samego Ministerstwa Finansów: według J. Klejdysz i T. Zawiszy (MF Working Papers 43/2024) każdy punkt procentowy różnicy stawek między etatem a działalnością zwiększa udział solo-samozatrudnionych o ok. 1,4% w ciągu pięciu lat, a efekt koncentruje się w dobrze płatnych branżach. Polska ma dziś 17,8% samozatrudnionych wobec 7,4% w Niemczech (Eurostat, 2024, zbiór lfsa_esgan; wskaźnik obejmuje także rolnictwo). Jak ta sama reforma wygląda od strony rynku pracy i śmieciówek, opisujemy w siostrzanym serwisie: Jak jednolita danina kończy zysk ze śmieciówek.

Na szczycie stopa spada poniżej minimalnej

Że nie mówimy o kilku anegdotach, potwierdzają dane administracyjne. Z analizy MF (P. Chrostek, Analizy i Badania MF 12/2025) wynika, że w dwóch najwyższych centylach dochodów łączna stopa podatkowo-składkowa maleje wraz z dochodem, a przy dochodach rzędu 1 mln zł rocznie spada do ok. 28% — poniżej poziomu pracownika na płacy minimalnej. Progresja, którą teoretycznie mamy w skali PIT, na szczycie drabiny dochodów po prostu zawraca.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy sprawiedliwą, progresywną jednolitą daninę. Podatek będzie: prosty i niski dla 90% ludzi w Polsce; prosty i przeciętny dla kolejnych 9%; prosty i wysoki dla najlepiej zarabiającego 1%.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Gospodarka dla ludzi”, partiarazem.pl

Program przewiduje przy tym likwidację przywilejów podatkowych i składkowych — w tym ryczałtu i podatku liniowego — oraz opodatkowanie dochodów z nieruchomości i zysków kapitałowych tak samo jak dochodów z pracy. W praktyce oznacza to:

  • jedną progresywną skalę dla każdej formy dochodu — etat, zlecenie, działalność i kapitał rozliczają się według wysokości dochodu, a nie rodzaju umowy;
  • koniec ryczałtu i liniówki jako furtek obniżających realną stawkę najlepiej zarabiającym;
  • niższe obciążenie większości pracujących — pielęgniarka, kasjerka czy nauczyciel zyskują, bo danina jest niska dla 90% podatników;
  • odebranie opłacalności wypychaniu ludzi z etatów, skoro zmiana papieru przestaje zmieniać stawkę.

Jak jedna danina porządkuje całą plątaninę równoległych reżimów i ile może na tym zyskać budżet, rozpisujemy szczegółowo tutaj: Jeden podatek zamiast plątaniny przywilejów.

Źródła i dalsza lektura