32-godzinny tydzień pracy — krócej za tę samą pensję

Polacy pracują jedne z najdłuższych godzin w UE, a produktywność liczona na godzinę wcale za tym nie idzie. Razem chce skrócić tydzień pracy do 32 godzin bez obniżki pensji, dać 35 dni urlopu i 250% stawki za niedzielę.

Uliczny zegar — symbol czasu pracy i postulatu jego skrócenia do 32 godzin

Pracujemy dużo — ale czy mądrze? Polska ma jeden z najdłuższych przeciętnych czasów pracy w UE — według Eurostatu to drugie miejsce we Wspólnocie (38,7 godz. tygodniowo, zaraz po Grecji) — a mimo to nasza produktywność liczona na przepracowaną godzinę wciąż odstaje od zachodniej części kontynentu. To znaczy, że problemem nie jest „za mało godzin przy biurku", lecz to, jak te godziny są zorganizowane. Razem proponuje odwrócić logikę: mniej godzin, ta sama pensja, więcej życia poza pracą.

Długie godziny ≠ wysoka wydajność

Porównania międzynarodowe od lat pokazują tę samą rzecz: kraje, które pracują krócej, często mają wyższą produktywność na godzinę niż te pracujące długo. Polska wciąż jest po „długiej" stronie tej skali. To jednak korelacja, a nie dowód, że samo skrócenie godzin podnosi wydajność — zamożne, już produktywne gospodarki po prostu mogą sobie pozwolić na krótszy czas pracy.

Dane o rocznej liczbie przepracowanych godzin i o produktywności na godzinę publikują OECD (baza „Hours worked" i „GDP per hour worked") oraz Eurostat. Pilotaże skróconego tygodnia pracy (m.in. brytyjski program 4-day week i islandzkie próby 2015–2019) raportują organizacje 4 Day Week Global oraz Autonomy — to dane poglądowe co do skali efektu, ale spójne kierunkowo.

Co właściwie proponuje skrócenie tygodnia

Sedno reformy to skrócenie czasu pracy bez obniżania wynagrodzenia — pracownik dostaje tyle samo, pracując mniej. Towarzyszą temu gwarancje, które chronią czas wolny przed „rozlewaniem się" obowiązków:

Dziś (typowo)Po reformie wg Razem
40-godzinny tydzień pracy32-godzinny tydzień przy tej samej pensji
Urlop zależny od stażu (20 lub 26 dni)35 dni urlopu, niezależnie od stażu
Dyżur „po godzinach" bywa normąPrawo do odłączenia się po pracy
Praca w niedzielę bywa słabo premiowana250% stawki za pracę w niedzielę, wolna niedziela min. co dwa tygodnie

Stan obecny — 40-godzinny tydzień (art. 129 Kodeksu pracy) i 20 lub 26 dni urlopu zależnie od stażu (art. 154) — wynika wprost z Kodeksu pracy.

Zwolennicy reformy argumentują, że gdy czas pracy jest ograniczony, znika premia za „przesiadywanie", a zaczyna liczyć się efekt: krótszy tydzień może sprzyjać lepszej organizacji — mniej jałowych spotkań, mniej przestojów, mniej wypalenia. To teza poglądowa, oparta na pilotażach (zob. ramka powyżej), a nie element programu Razem — program formułuje skrócenie tygodnia jako prawo pracownicze, nie jako obietnicę zysku dla firm.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy 32-godzinny tydzień pracy przy zachowaniu tej samej pensji i 35 dni urlopu wypoczynkowego, niezależnego od stażu. (…) Pracownicy będą mieć „prawo do odłączenia się” po godzinach oraz wolną niedzielę co najmniej raz na dwa tygodnie, niezależnie od branży. Za pracę w niedzielę przysługiwać będzie 250% stawki podstawowej.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo po stronie pracujących”, partiarazem.pl
  • 32-godzinny tydzień pracy przy zachowaniu tej samej pensji.
  • 35 dni urlopu wypoczynkowego, niezależnie od stażu pracy.
  • Prawo do odłączenia się po godzinach i utrzymanie niedziel wolnych od handlu.
  • Wolna niedziela co najmniej raz na dwa tygodnie w każdej branży; 250% stawki za pracę w niedzielę.

Jak skrócenie czasu pracy ma się do płac i wzrostu gospodarczego — rozwijamy w osobnym tekście: Płace a wzrost gospodarczy.

Źródła i dalsza lektura