32-godzinny tydzień pracy — krócej za tę samą pensję

Polacy pracują jedne z najdłuższych godzin w UE, a produktywność liczona na godzinę wcale za tym nie idzie. Razem chce skrócić tydzień pracy do 32 godzin bez obniżki pensji, dać 35 dni urlopu i 250% stawki za niedzielę.

Uliczny zegar — symbol czasu pracy i postulatu jego skrócenia do 32 godzin

To, że w Polsce pracuje się dużo, nie znaczy jeszcze, że pracuje się efektywnie. Polska ma jeden z najdłuższych przeciętnych czasów pracy w UE — według Eurostatu to trzecie miejsce we Wspólnocie (38,9 godz. tygodniowo, za Grecją i Bułgarią; dane za 2024 r.) — a mimo to nasza produktywność liczona na przepracowaną godzinę wciąż odstaje od zachodniej części kontynentu. To znaczy, że o wyniku decyduje organizacja tych godzin — sam czas spędzony przy biurku niewiele mówi o efektach. Razem proponuje odwrócić logikę: mniej godzin, ta sama pensja, więcej życia poza pracą.

Długie godziny ≠ wysoka wydajność

Porównania międzynarodowe od lat pokazują tę samą rzecz: kraje, które pracują krócej, często mają wyższą produktywność na godzinę niż te pracujące długo. Polska wciąż jest po „długiej" stronie tej skali. To jednak korelacja, a nie dowód, że samo skrócenie godzin podnosi wydajność — zamożne, już produktywne gospodarki po prostu mogą sobie pozwolić na krótszy czas pracy.

Dane o rocznej liczbie przepracowanych godzin i o produktywności na godzinę publikują OECD (baza „Hours worked" i „GDP per hour worked") oraz Eurostat. Pilotaże skróconego tygodnia pracy (m.in. brytyjski program 4-day week i islandzkie próby 2015–2019) raportują organizacje 4 Day Week Global oraz Autonomy — to dane poglądowe co do skali efektu, ale spójne kierunkowo.

Co właściwie proponuje skrócenie tygodnia

Sedno reformy to skrócenie czasu pracy bez obniżania wynagrodzenia — pracownik dostaje tyle samo, pracując mniej. Towarzyszą temu gwarancje, które chronią czas wolny przed „rozlewaniem się" obowiązków:

Dziś (typowo)Po reformie wg Razem
40-godzinny tydzień pracy32-godzinny tydzień przy tej samej pensji
Urlop zależny od stażu (20 lub 26 dni)35 dni urlopu, niezależnie od stażu
Dyżur „po godzinach" bywa normąPrawo do odłączenia się po pracy
Praca w niedzielę bywa słabo premiowana250% stawki za pracę w niedzielę, wolna niedziela min. co dwa tygodnie

Stan obecny — 40-godzinny tydzień (art. 129 Kodeksu pracy) i 20 lub 26 dni urlopu zależnie od stażu (art. 154) — wynika wprost z Kodeksu pracy.

Zwolennicy reformy argumentują, że gdy czas pracy jest ograniczony, znika premia za „przesiadywanie", a zaczyna liczyć się efekt: krótszy tydzień może sprzyjać lepszej organizacji — mniej jałowych spotkań, mniej przestojów, mniej wypalenia. To teza poglądowa, oparta na pilotażach (zob. ramka powyżej), a nie element programu Razem — program formułuje skrócenie tygodnia jako prawo pracownicze, nie jako obietnicę zysku dla firm.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy 32-godzinny tydzień pracy przy zachowaniu tej samej pensji i 35 dni urlopu wypoczynkowego, niezależnego od stażu. (…) Pracownicy będą mieć „prawo do odłączenia się” po godzinach oraz wolną niedzielę co najmniej raz na dwa tygodnie, niezależnie od branży. Za pracę w niedzielę przysługiwać będzie 250% stawki podstawowej.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo po stronie pracujących”, partiarazem.pl
  • 32-godzinny tydzień pracy przy zachowaniu tej samej pensji.
  • 35 dni urlopu wypoczynkowego, niezależnie od stażu pracy.
  • Prawo do odłączenia się po godzinach i utrzymanie niedziel wolnych od handlu.
  • Wolna niedziela co najmniej raz na dwa tygodnie w każdej branży; 250% stawki za pracę w niedzielę.

Pełny pakiet praw pracowniczych — płaca minimalna na poziomie ⅔ średniej i jawność wynagrodzeń — rozwijamy w siostrzanym serwisie: Godna płaca — minimalna na poziomie ⅔ średniej i jawność wynagrodzeń.

Jak skrócenie czasu pracy ma się do płac i wzrostu gospodarczego — rozwijamy w osobnym tekście: Płace a wzrost gospodarczy.

Źródła i dalsza lektura