Kilkanaście godzin oczekiwania na SOR-ze, czynsz za kawalerkę pochłaniający pół pensji, uczelnie sklejające budżety z grantu na grant. Do tego pejzażu dorobiliśmy wygodne wytłumaczenie: kraj na dorobku musi zacisnąć zęby, na porządne usługi publiczne przyjdzie czas. Dane Eurostatu pozwalają ten dystans po prostu zmierzyć — i okazuje się zaskakująco krótki. Od unijnej średniej dzielą nas w daninach około trzy punkty procentowe PKB, w dzisiejszych pieniądzach rząd 113 miliardów złotych rocznie. Skoro tę różnicę da się policzyć, można też zapytać, kto co roku decyduje, że jej nie zbieramy — i od kogo.
Trzy punkty procentowe, jedna wyraźna dziura
Polska zbiera w podatkach i składkach ok. 37,3% PKB, przy średniej Unii Europejskiej ok. 40,4% (Eurostat, dane za 2024). Kraje, które kojarzą nam się z działającą służbą zdrowia i dostępnymi mieszkaniami, zbierają jeszcze więcej.
Ciekawiej robi się, gdy spojrzeć, gdzie dokładnie ta luka zieje. W podatkach od konsumpcji i w składkach — czyli tam, gdzie płacą wszyscy przy kasie sklepowej i każda osoba na etacie — jesteśmy blisko unijnych poziomów. Przepaść otwiera się w podatkach dochodowych: PIT i CIT dają w Polsce 7,8% PKB wobec 13,3% średnio w UE (Eurostat, dane za 2024) — niemal o połowę mniej. Praca i codzienne zakupy są u nas obciążone po europejsku; wysokie dochody i kapitał — wyraźnie łagodniej. Tu leży sedno: przeciętna rodzina swoją część do wspólnej kasy już wnosi.
Co można mieć za 113 miliardów
Żeby ta abstrakcyjna kwota nabrała kształtu, wystarczy zestawić ją z trzema rachunkami, które sieć naszych serwisów rozpisuje szczegółowo:
- Zdrowie. Publiczne nakłady to dziś ok. 6,3% PKB; dojście do programowych 8% PKB wymaga rzędu 60 mld zł rocznie więcej — koniec wielomiesięcznych kolejek do specjalistów zaczyna się właśnie tutaj. Jak sfinansować to bez podnoszenia składki od pensji, tłumaczy serwis Razem naprawi zdrowie.
- Mieszkania. Postulat 1% PKB rocznie na publiczne mieszkania na wynajem to ok. 35–36 mld zł (kwota poglądowa, skaluje się z PKB) — dziesiątki tysięcy mieszkań budowanych co roku przez samorządy i spółdzielnie, opisane w serwisie Razem dla tanich mieszkań.
- Nauka. Nakłady na badania i rozwój wynoszą w Polsce 1,41% PKB i spadają; program mówi o dojściu do 3% PKB — bez tego zostajemy montownią. Rachunek rozpisuje serwis Razem dla nauki.
Dwie pierwsze pozycje z zapasem pokrywa jedna taka luka; trzecia — nauka — domyka rachunek w części finansowanej publicznie (cel 3% PKB obejmuje bowiem także nakłady prywatne firm). Zestawienie jest poglądowe — pokazuje rząd wielkości, a każdy z celów program rozkłada na lata. Wniosek jednak zostaje: brakuje decyzji o tym, kto ma się złożyć, a pieniądze w gospodarce są.
Kto dziś nie dokłada się do wspólnej kasy
Uczciwie: mowa o ludziach działających zgodnie z prawem. Problemem jest samo prawo, które tym samym dochodom oferuje różne cenniki. Analizy Ministerstwa Finansów na danych administracyjnych pokazują, że efektywne obciążenie spada wraz z dochodem: osoba na etacie oddaje — licząc pełny klin podatkowo-składkowy — ok. 40% dochodu, dobrze zarabiający przedsiębiorca na liniówce czy ryczałcie schodzi do dwudziestu kilku procent, a od dywidend i zysków kapitałowych składka zdrowotna wynosi równe zero. Im wyżej w drabinie dochodów, tym więcej legalnych bocznych furtek. Rachunek za tę uprzejmość wobec najlepiej sytuowanych płacimy wszyscy — w postaci luki, o której mowa wyżej.
Jak dokładnie działa ta mechanika i ile można odzyskać, porządkując system, rozpisaliśmy w dwóch tekstach: Jeden podatek zamiast plątaniny przywilejów oraz Jak progresja podatkowa może sfinansować ochronę zdrowia.
Co proponuje Razem
Deklaracja programowa stawia diagnozę wprost:
System podatkowo-składkowy stoi na głowie — przeciętny Polak płaci wyższe stawki niż najbogatsi. Milionerzy korzystają z licznych ulg, dopłat i przywilejów podatkowych. Skończymy z tym. Na wspólne drogi, szkoły i szpitale będziemy składać się sprawiedliwie.— Partia Razem, Deklaracja programowa 2025, rozdz. Gospodarka dla ludzi
Z tej diagnozy wynikają konkretne narzędzia:
- Jednolita, progresywna danina zamiast równoległych reżimów: prosta i niska dla 90% ludzi w Polsce, przeciętna dla kolejnych 9%, wysoka dla najlepiej zarabiającego 1%.
- Likwidacja przywilejów podatkowych i składkowych — ryczałtu, podatku liniowego, KRUS dla przedsiębiorców rolnych — oraz opodatkowanie dochodów z nieruchomości i zysków kapitałowych tak jak dochodów z pracy.
- Poparcie unijnego podatku od wielkich majątków, żeby ciężar utrzymania wspólnoty przesunąć tam, gdzie są realne nadwyżki.
- Globalny minimalny CIT, który ukróci ucieczkę kapitału do rajów podatkowych i samowolę międzynarodowych koncernów (rozdz. „Silna Polska w sprawiedliwej Europie").
- Cel nadrzędny: usługi publiczne na europejskim poziomie — zdrowie finansowane do co najmniej 8% PKB, 1% PKB rocznie na mieszkania, nauka docelowo z nakładami 3% PKB.
Państwo na poziomie wielu z nas widziało na wakacjach: przychodnia bez kolejki, czynsz, który zostawia coś do pierwszego, biblioteka otwarta w niedzielę. Od takiego państwa dzielą nas trzy punkty procentowe PKB — i większość sejmowa gotowa uczciwie je zebrać od tych, którzy dziś płacą najmniej.
Źródła i dalsza lektura
- Eurostat — tax-to-GDP w UE 40,4% (2024)
- Eurostat — Tax revenue statistics (struktura danin, podatki dochodowe w % PKB)
- Partia Razem — deklaracja programowa, rozdz. „Gospodarka dla ludzi"
- Partia Razem — deklaracja programowa, rozdz. „Silna Polska w sprawiedliwej Europie" (globalny minimalny CIT)
- Ministerstwo Finansów — P. Chrostek, „Wybrane aspekty systemu podatkowo-składkowego na podstawie danych administracyjnych 2022" (Analizy i Badania MF 12/2025)
- GUS — Wydatki na ochronę zdrowia w latach 2022–2024 (publiczne ok. 6,3% PKB)
- GUS — Działalność badawcza i rozwojowa w Polsce w 2024 r. (GERD 1,41% PKB)
- Adam Jura-Czarnecki — „W Polsce bogaci nie płacą podatków. Dlatego nie mamy państwa na poziomie"
